niedziela, 14 stycznia 2018

Emocjonalna karuzela

Życie z nastolatkiem to dla mnie karuzela - nagle wrzaski i krzyki, że źle uprana bluza, że wszystko nie tak i eskalacja małych rzeczy. Potem chwila ciszy i jakby w powietrzu czuć było smutek i niezrozumienie młodego człowieka. Jakby pytał sam siebie: Czemu gadam takie rzeczy? Czemu wybucham? Czyż nie mogę się jakoś ogarnąć?

A po chwili młody człowiek wybiega do szkoły, ale wraca, rzucić jakby od niechcenia "Cześć mamo" - z ciepłem w głosie, jakby jego ton, nastawienie mówiło dużo więcej niż słowa "Wiesz, sorka, za ten wybuch. Sam tego nie ogarniam. Ta bluza była dla mnie ważna i się wkurzyłem, a jednak nie lubię, jak się tak zachowuję - tylko czasem nie umiem inaczej".




I nie tylko młodzi tak mają. My, dorośli, także często wyrażamy swoje potrzeby w tragiczny sposób, jak często mówił Marshall Rosenberg odnosząc się do zachowań, które nie przybliżają nas do tego, czego naprawdę chcemy. Czy nie zdarza nam się wydrzeć się na młodego, że jest kompletnie nieodpowiedzialny i nie można mu w ogóle ufać, kiedy wraca godzinę po czasie z imprezy i nie odbiera w tym czasie telefonów?
Czy nie próbujecie w ten sposób wyrazić jak bardzo się w tym czasie baliście bo chcecie, aby był bezpieczny? Albo kiedy kopiesz z wściekłością w samochód, kiedy nie chce odpalić akurat wtedy, gdy nie możesz się spóźnić ani minuty na spotkanie w sprawie nowej pracy. Czy to nie jest wyraz frustracji czy desperacji w sytuacji, gdy potrzebujesz łatwości, przewidywalności i wsparcia? Trudno jest dostać to, czego chcemy, gdy reagujemy w sposób tak od tego odległy, a jednocześnie każdemu z nas to się zdarza, gdy poniosą nas emocje. Nastolatkom bardziej i częściej, bo ich układ limbiczny odpowiedzialny za emocje i nastroje jest nadaktywny w okresie dojrzewania, a z kolei kora nowa – centrum racjonalnego myślenia, empatii i samoświadomości wciąż jeszcze się rozwija i stopniowo integruje z pozostałymi obszarami mózgu. Więc młodzi często są pogubieni w swoich emocjach, reagują impulsywnie i wybuchają, zanim się zreflektują. I chwilę później żałują, bo dociera do nich nieadekwatność tego zachowania, a to już się stało i jest głupio, często przykro i czasem nawet wstyd, a duma i nastoletni sposób bycia nie przewidują przepraszania. Więc pokazują to inaczej, po swojemu próbując przywrócić równowagę. I jest miło i ciepło, nawet blisko. Do następnego zawirowania emocji i tragicznej ekspresji niezaspokojonych potrzeb.

Bycie mamą dorastających młodych ludzi to niezwykła przygoda…

piątek, 12 maja 2017

Rodzicielstwo oparte na wartościach

Wiele aspektów bycia rodzicem nastolatków bywa dla nas dorosłych niezwykłą przyjemnością - ot choćby patrzenie jak się zmieniają, usamodzielniają, jak sobie radzą, a czasem nie radzą z wyzwaniami i wiele wiele innych. Są też takie obszary, które rodziców nieustannie zaskakują i zatrzymują. To momenty nowe, trudne, wymagające naszej uważności i kontaktu ze sobą.

KONTAKT MÓJ ZE SOBĄ JEST DLA MNIE W RODZICIELSTWIE PODSTAWĄ. 

Fundamentem uważności jest skupienie uwagi na tym, co ważne dla mnie i dla moich dzieci, oraz z tego miejsca  poszukiwanie przestrzeni na dialog, rozwiązania, które uwzględnią wszystkich, a  nie tylko tych, którzy głośniej się domagają, czy mają większe zasoby (to my dorośli).

Dużym wyzwaniem w codzienności rodzica nastolatka bywa zmienność. Bardzo często zmienia się zdanie nastolatków, ich preferencje, nastroje, ich gotowość na kontakt z nami  -dorosłymi lub chęć do rozmowy z nami.
Na warsztatach "Dorastać z nastolatkiem" przedstawiamy rodzicom nastolatków blok tematyczny o zmianach zachodzących w mózgu dorastającego młodego człowieka. Wiedza o przemianach w budowie i funkcjonowaniu ich mózgu za każdym razem, gdy ją przedstawiamy, na wskroś otwiera moje serce. Niemal zawsze pojawia się myśl: "Bycie nastolatkiem wcale nie jest proste". I zaraz potem pojawia się druga: "Bycie rodzicem nastolatka też nie zawsze bywa proste".

Czas dorastania naszych dzieci to czas poznawania się na nowo. Jako rodzice poznajemy coraz bardziej samodzielnego młodego człowieka i konfrontujemy, co to dla nas znaczy być rodzicem nastolatka. 


Gdy deklaruję zaufanie, gotowość na nowe, uczenie samodzielności poprzez oddawanie dzieciom pola do samodzielnego działania, gdy mówię, że bez względu na to, co robią i czym się zajmują, kocham je całym sercem (choć oczywiście nie zawsze lubię czy akceptuję ich słowa czy działania ale bezwarunkowa akceptacja jest dla mnie ważna) to pojawia się pytanie: jak te wszystkie jakości - moje  latarnie morskie, którymi się chcę kierować w byciu rodzicem - manifestują się w codziennych działaniach? Na ile to, co robię i mówię jest spójne z tym, jak chcę budować relację z nastolatkiem? To nie są w moim odczuciu wcale łatwe pytania. Jednak widzę ich kluczową rolę w odnajdywaniu siebie w nowych okolicznościach rodzicielstwa. Dlatego chcę regularnie pytać siebie: 


  • Jakie są kluczowe wartości w moim rodzicielstwie?
  • Na ile jestem zadowolona z tego, jak są one obecne w codziennych sytuacjach?
  • Jakie konkretne zachowania, słowa są zgodne z tym, co jest dla mnie ważne?
  • Co jutro chcę zrobić inaczej by być bardziej spójną i zadowoloną z tego, jak te wartości żyją w naszym rodzinnym życiu?

Teraz, gdy jestem rodzicem nastolatka, wiele rzeczy się zmienia bo niemal z dnia na dzień zmienia się moje dziecko. Zmieniają się także wyzwania, z którymi się mierzymy. Mamy zupełnie nowe dylematy, nowe decyzje do podjęcia. Dorastający nastolatek czasem domaga się wolności, autonomii, sprawczości jak dorosły człowiek, a czasem potrzebuje wsparcia, pomocy kogoś, kto mu powie co robić i jak, bo świat chwilowo okazał się za duży i go przerósł.


W relacji z nastolatkiem dużo jest zmienności. Stąd potrzeba elastyczności, otwartości, nie przywiązywania się do jednego rezultatu i oczekiwania że będzie jakoś, lecz w zamian uruchamiania ciekawości sobą jako rodzicem i ciekawości młodym człowiekiem. Będąc rodzicem mogę towarzyszyć mojemu dziecku w dojrzewaniu, mogę wspierać, rozmawiać, pokazywać lecz nie warto przekonywać do swoich racji i wyborów. Mój nastolatek nie jest i nie będzie mną i co więcej, jako osobna jednostka ceni sobie samostanowienie i chce sam wybierać swoje drogi. 

Jeśli do tej pory jako rodzice mogliśmy "kontrolować" (lub tak nam się wydawało) wiele obszarów życia nastolatka, mieliśmy poczucie, że wpływamy w dużym (a może i niemal całkowitym) stopniu na jego życie, teraz następuję zmiana tej roli. I tu warto zadać sobie pytania:
  • Jakiego rodzica, jakiej relacji z rodzicem potrzebuje Twój nastolatek, by wyrastać na szczęśliwego i spełnionego dorosłego?
  • Na bycie jakim rodzicem masz gotowość, masz zasoby?
Budowanie relacji to gotowość do bycia autentycznym w tej relacji i zapraszanie do tego samego dorastającego dziecka. To również gotowość do akceptowania siebie takim, jakim jestem: czasem z pewnością a czasem z pogubieniem, czasem z cierpliwością a czasem ze zniecierpliwieniem. To również budowanie w sobie poczucia zaufania do siebie i zapraszanie do tego samego dziecka oraz gotowość do pokazywania siebie w delikatności i wrażliwości, a także z odwagą mówienia o tym, co jest dla mnie ważne, nawet jeśli nie mam pewności, jak to zostanie przyjęte.

Czas budowania relacji nie kończy się, gdy dzieci kończą pewien wiek. To nieustająca wspólna podróż razem przez życie. I nigdy nie jest za późno, by budować tę relację dalej i dalej tak, jak chcemy.

środa, 3 maja 2017

Majówka z nastolatkiem

         Jednym z obszarów, który znacznie się zmienia, kiedy dziecko staje się nastolatkiem jest wspólne, rodzinne spędzanie czasu. My – rodzice w dalszym ciągu chcemy dbać o integrację rodzinną i spędzanie razem wolnych dni. Stąd także przed majówką snujemy wizję, gdzie razem pojedziemy, co będziemy robić, zaczynamy organizować ten wspólny, jak zakładamy, rodzinny czas. Szczególnie, jeśli tak działo się dotychczas w rodzinie, że to my-dorośli decydowaliśmy o tym, co robimy całą rodziną.
I dziwi nas, czy wręcz oburza, kiedy tym razem młody lub młoda daje nam do zrozumienia, że nie jest zachwycona czy nawet zainteresowana wyjazdem z nami, a najchętniej to zostałaby w domu i spędziła ten czas ze znajomymi. To może być pierwszy punkt zapalny tego oczekiwanego długiego weekendu. Ale nie musi. Jeśli dostrzeżemy w  tej reakcji rosnącą potrzebę wpływu i autonomii nastolatka oraz potraktujemy serio jego preferencje czy pomysły na spędzenie tego czasu, to mamy szansę się dogadać i wspólnie zaplanować ten czas, a potem fajnie go razem spędzić. Możemy usiąść i wysłuchać się wzajemnie, usłyszeć, co każdy z członków rodziny pragnie w ramach tego weekendu zaznać, co chciałby doświadczyć, za czym tęskni, a czego ma serdecznie dosyć, a następnie zobaczyć, jak możemy to pogodzić. Jeżeli my-rodzice mamy na przykład ochotę na spokojny, powolny weekend  z dala od miejskiego zgiełku i chcemy odpocząć blisko natury, a młody czy młoda ciągnie do pełnego wrażeń i ‘dziania się’ miasta, to możemy wspólnie zdecydować, że część wolnych dni spędzimy poza miastem, a część w mieście. Albo uzgodnić, że zatrzymamy się w mieście, ale gros czasu spędzimy spacerując i leżakując w parkach i miejskich ogrodach.
Jeżeli chcielibyśmy pozwiedzać i pokazać dzieciom jakiś nowy kawałek świata – miasto czy zakątek - z intencją poszerzania horyzontów, wspólnego okrywania i zachwycania się pięknem napotykanych obiektów czy krajobrazów, a młodzież reaguje na to grymasem i odmową, bo zwiedzanie kojarzy im się z nudą i zmęczeniem, to zaproponujmy jakiś ciekawy sposób eksplorowania nieznanych terenów, na przykład na rowerze czy skuterach lub wymyślmy rodzinną grę miejską, w którą wszyscy się chętnie zaangażują.



       Jak jeszcze inaczej można uwzględnić nastoletnie pragnienie wrażeń i angażujących aktywności w planie rodzinnej majówki?  Można zorganizować rodzinną eskapadę do „escape room’u”, gdzie wszyscy razem wkręcicie się w szukanie tropów, odgadywanie zagadek i rozkodowywanie szyfrów w celu uwolnienia się z zamkniętego pomieszczenia czy to w opuszczonym hotelu czy lochu banku czy innego pokoju wplecionego w fabułę wybranego przez Was miejsca – wciągająca i integrująca zabawa dla całej rodziny. Nasze doświadczenie pokazuje, że nastolatki bardzo lubią ten sposób spędzania razem czasu. I w geście docenienia tego wyjścia na przeciw ich preferencjom czy też z potrzeby wzajemności chętnie towarzyszą nam potem na wycieczce do pobliskiego arboretum czy muzeum etnograficznego. A są miejsca w Polsce, jak na przykład park i pałac w Mosznej, gdzie można ławo pogodzić różne preferencje: razem zwiedzić pałac, pospacerować po rozległym parku i pozachwycać się kwitnącymi o tej porze roku azaliami czy przeżyć wspólnie chwile grozy i tajemnicy w pałacowym „escape room’ie” o fabule związanej z historią pałacu.

     Warto szukać takich miejsc i sposobów spędzania czasu, które pozwolą uwzględnić potrzeby i zainteresowania wszystkich członków rodziny. Ważne jest w tym wszystkim, aby dać nastolatkom poczucie, że ich zdanie się liczy w planach weekendowych oraz dać im możliwość współdecydowania o sposobie spędzania tego wspólnego czasu czy wyboru różnych miejsc i aktywności, dbając jednocześnie o to, aby też nasze – rodziców potrzeby wybrzmiały i zostały wzięte pod uwagę. I wtedy okaże się, że wszyscy dobrze się bawimy i cieszymy się wzajemną obecnością i możemy nawet skorzystać z propozycji i pomysłów, które się pojawiają. Będzie to na przykład dobra zabawa i moc wrażeń na ciekawym koncercie rockowym albo frajda ze spontanicznego udziału w happeningu, na którym tysiące ludzi grając razem na gitarach, próbują  pobić światowy rekord Guinessa albo pyszna kolacja, którą razem ugotujecie. I nie przeszkadza nam wtedy tak bardzo, że nastolatek co jakiś czas zanurza się w swoim smartfonie bo rozumiemy potrzebę bycia w kontakcie ze znajomymi i dzielenia się na bieżąco przeżywanymi wrażeniami. A nastolatkom nie wadzą tak bardzo nasze upomnienia. Pojawia się gotowość do współpracy, do odpuszczania z własnych racji i ulubionych strategii bo czujemy, że tworzymy coś, co wspólne, co łączy i daje radość.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Nowa rola rodzica nastolatka

         Jeper Juul, duński terapeuta i guru od wychowania i umiejętności relacyjnych dla wielu rodziców i osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, twierdzi, że w momencie kiedy dziecko wchodzi w okres nastoletni kończy się wychowanie i zaczyna nowy rozdział budowania relacji rodzica z dzieckiem. Około 12. roku życia rodzic przestaje być dla dziecka bohaterem i wszechwiedzącym autorytetem, który wie, co jest dla dziecka najlepsze i którego warto słuchać. To, co do tej pory dla wielu rodziców dobrze działało jako rodzicielskie narzędzia i sposoby oddziaływania jak edukowanie, dyscyplinowanie, przekonywanie, dawanie rad i poleceń, odwoływanie się do wiedzy i doświadczenia przestaje działać. Dorastające dziecko zaczyna kształtować swój własny światopogląd, poszukiwać wartości, które mają dla niego sens i  obiektywnie, czy nawet krytycznie postrzegać rodziców. Zadaje sobie pytanie: Kim jest ta osoba, którą jest moja matka/mój ojciec? Zaczyna poddawać w wątpliwość ich sposób myślenia, ich życiowe wybory czy konkretne zachowania. Doszukuje się niespójności między tym, co matka czy ojciec głoszą, a tym jak żyją. Jest to czas weryfikacji wartości rodziców, czas trudnej nieraz dla rodzica konfrontacji z poglądami nastolatka. Ojciec może usłyszeć, że nie ma prawa zabraniania synowi palenia, skoro sam pali. Matka zaś, radząc nastoletniej córce, aby zwracała uwagę na to, z kim się spotyka, usłyszy, że jest ostatnią osobą, która może się wypowiadać w tym temacie żyjąc z człowiekiem, który jej nie szanuje.
Kwestionowanie rodziców oraz reprezentowanych przez nich przekonań jest niezbędne w procesie dorastania, aby dzięki temu dziecko mogło się wyodrębnić jako niezależny młody człowiek o własnej tożsamości, poglądach i wartościach oraz umiało z czasem oddzielić się od rodziny i rozpocząć własne samodzielne życie. Część rodzinnych wartości przyjmie jako swoje, a część porzuci jako nieprzystające do rzeczywistości czy pomysłu na siebie i swoje życie. Poszuka nowych, bardziej dla niego adekwatnych i atrakcyjnych. I to jest normalne, a nawet rozwojowe. Konieczne do tego, by stać się odpowiedzialnymi dorosłymi ludźmi.




Rodzic w tym czasie może być do tego stopnia negowany, że staje się wręcz anty-bohaterem dla nastolatka, który potem już jako dorosły przez znaczną część swojego życia może robić wszystko, aby tylko nie być do matki czy ojca podobnym. W skrajnych sytuacjach nastolatka może przytłoczyć konfrontacja rzeczywistości z ideałem, którego widział dotychczas w rodzicach i może wycofać się z życia czy wpaść w depresję. I to też może być niezbędne dla dziecka, aby mogło się wyodrębnić, czy wręcz wyzwolić od rodziny, szczególnie jeśli działa ona na dziecko ograniczająco, czy nawet destrukcyjnie. Ważne, aby otrzymało w tym ciężkim momencie adekwatne, profesjonalne wsparcie i zrozumienie.
            Aby w tym trudnym dla relacji rodzic-dziecko okresie utrzymać z dzieckiem kontakt i zacieśnić więź, potrzebne jest zredefiniowanie roli rodzica i przekształcenie charakteru relacji, jaka ich łączy. Najnowsze odkrycia neuropsychologów i socjologów dowodzą, że nie tylko okres pierwszych trzech lat życia i zbudowane w nim poczucie bezpieczeństwa oraz  bezwarunkowej miłości i akceptacji decydują o tym, jak zdrowym psychicznie i wewnętrznie zintegrowanym człowiekiem stanie się dziecko. Drugi taki kluczowy etap rozwoju o olbrzymiej roli i wpływie na kształtowanie się charakteru, samodzielności i umiejętności życiowych człowieka to  właśnie okres dorastania i związane z nim wyzwania. Rodzi to dla nas rodziców kolejną szansę na odegranie znaczącej roli w rozwijaniu się dziecka w kierunku, który pozwoli mu stać się zdrowym, zrównoważonym wewnętrznie i szczęśliwym dorosłym. 
Tylko ta rola oraz sposób, w jaki możemy wpływać i wspierać młodych musi się zmienić,  aby uwzględnić specyfikę tego etapu, poziom osiągniętego przez dziecko rozwoju i samodzielności oraz jego zmieniające się potrzeby. Te, które najbardziej dochodzą do głosu to potrzeba niezależności, zaufania i autonomii. Dorastające dziecko pragnie, aby mu zawierzyć, zaufać, że da sobie radę i oddać mu władzę decydowania o sobie i swoich sprawach bez sprawdzania, odpytywania i kontrolowania. Nie znaczy to, że my-rodzice mamy się usunąć z jego życia i nie wtrącać do niczego.  Wręcz przeciwnie. Jesteśmy nastolatkom bardzo potrzebni do kształtowania niezależności i odpowiedzialności osobistej w bezpiecznych warunkach. 
Co to znaczy? To znaczy, że nastolatek potrzebuje w tym czasie, tak samo jak wcześniej czuć się kochany i akceptowany bezwarunkowo takim, jaki jest, ze swoimi nastoletnimi frustracjami, wybuchami złości, wahaniami nastoju i nieracjonalnymi zachowaniami. Potrzebuje zrozumienia dla młodzieńczej potrzeby eksperymentowania i szukania wrażeń oraz towarzyszenia mu w tych jego zrywach poprzez pokazywanie ryzyk i potencjalnych pułapek czy niebezpieczeństw, których sam w swojej nastoletniej hiperracjonalności nie dostrzega. I potrzebuje od nas informacji zwrotnej na temat swojego zachowania i swoich wyborów oraz naszych opinii, które może wziąć pod uwagę w podejmowanych przez siebie decyzjach. To niekoniecznie znaczy, że nas posłucha. Zrobi, co będzie uważał, ale ważne jest, aby wiedział, jakie jest stanowisko rodzica względem danego tematu, bo to sprawia, że nie czuje się sam w tej decyzji, nawet jeśli sam ją podejmuje. Nie czuje się samotny i opuszczony.




           Tę nową rolę rodzica, która polega na troskliwym i pełnym miłości przewodnictwie oraz relacji przyjacielskiej opartej na prawdziwym, szczerym i empatycznym dialogu, Jesper Juul nazywa sparing partnerem. My ją nazywamy przyjacielskim przewodnictwem.

W praktyce chodzi o to, by w sytuacji, kiedy dziecko wraca do domu dwie godziny później niż się z nami umówiło, nie reagować automatycznie pod wpływem złości czy frustracji i karać młodego szlabanem na wyjścia przez kolejny tydzień, tylko otworzyć się na rozmowę o tym, co takiego spowodowało, że nastolatek wrócił 2 godziny później i jednocześnie powiedzieć dziecku, jak się z tym czujemy oraz jaki to ma wpływ na zaufanie, jakim możemy go obdarzyć oraz jak się ma do tego nasza potrzeba dotrzymywania umów. A następnie wspólnie ustalić, jak możecie w kolejnej takiej sytuacji uwzględnić zarówno potrzebę swobody i samostanowienia nastolatka oraz Waszą potrzebę troski i polegania na wzajemnych ustaleniach.